środa, 1 czerwca 2011



rosegarden –
you give names to parts
of my body

ogród różany –
nadajesz nazwy częściom
mojego ciała

rózsáskert
neveket adsz testem
részleteinek



18 komentarzy:

  1. ..scena jak z basni..ten Ogrod jest wielki,az blyszczy romantyzmem..slowa nadajace ksztalt i forme sa jak piekna wiazanka..wartosc ktorej nie mozna kupic..a jedynie odczuc...pozdrawiam Sebastian.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sebastianie, Eddie
    dziękuję Wam za przemiłe komentarze. Cieszę się, że czujecie podobnie jak ja :)
    Pozdrawiam
    Irena

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładnie Irenko :-)
    Aż strach wchodzić do Twojego różanego ogrodu:

    ogród różany—
    starsza pani opuszcza
    woalkę

    ;-))

    Madzia :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Madziu
    dziękuję, Twoje piękne, choć ... z innej epoki :)Mój ogród różany też kandydował u Eddiego, najbardziej zachwycił jednak samego organizatora konkursu :) (Eddie :):):) Ale i mnie zachwyca, dlatego poszłam dalej w haigę :)
    Madziu i jeszcze dla Ciebie osobiście informacja - próbuję bezskutecznie zalogować się na forum, ale ciągle mam kłopoty; zgłosiłam administratorowi i czekam na odpowiedź.
    Mam nadzieję, że tam się też spotkamy, przesyłam bukiet pozdrawień.
    Irena

    OdpowiedzUsuń
  5. moja wariacja w odpowiedzi na haiku Madzi, z serii różnica pokoleń:

    ogród różany -
    młodzieniec sięga
    po wianek

    OdpowiedzUsuń
  6. ((:D))

    wiosenna róża--
    dlaczego z niej sfruwasz
    motylu?

    ;P
    ---
    Do zobaczenia na forum w dziale "No Comments" ;_))

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo zmysłowe i kobiece!

    Pozdrawiam,
    K.:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Karolu
    bardzo dziękuję za prawdziwie męski komentarz :) Miło mi, że Ci się spodobało :) Zapraszam Cię do częstszych odwiedzin.
    Odnośnie Twojego pytania - tak, piszę po węgiersku, żeby zachować układ trójkowy :) haiku, a tak naprawdę dla przyjemności, choć z przykrością stwierdzam, że haiku na Węgrzech nie ma tylu zwolenników co w Polsce. Tym niemniej tam też publikuję i zawsze ktoś pochwali :)
    Pozdrawiam
    Irena

    OdpowiedzUsuń
  9. Ireno, haiku węgierskie nie jest mi znane, do tego kompletnie nie rozumiem tego języka:) A szkoda, wszak "Polak, Węgier dwa bratanki,...).
    ...Ale skąd Twoja fascynacja tym językiem?

    Pozdrawiam,
    K.:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Karolu
    Ty piszesz wspaniałe haiku i masz już duży dorobek, ja dopiero zaczynam, niechby i po węgiersku :) Przywołujesz znamienne przysłowie, zapraszam Cię więc na spacer po Budapeszcie do mojej galerii zdjęć, gdzie znajdziesz też polskie akcenty; link poniżej:
    https://picasaweb.google.com/irenka.szewczyk/Budapest#
    Moja fascynacja zrodziła się z chęci pójścia ciekawą ścieżką życia i nie żałuję tego wyboru.
    Pozdrawiam
    Irena

    OdpowiedzUsuń
  11. I mnie się to haku bardzo podoba. Lubię takie... niedomówienia.
    Urszula

    OdpowiedzUsuń
  12. Ula :)
    dziękuję i cieszę się, że zajrzałaś i dodałaś swój komentarz. Mamy podobne upodobania :)
    Pozdrawiam
    Irena

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzięki za linka z fotografiami, Ireno - oglądam z przyjemnością.
    Wiele lat temu byłem na Węgrzech (w Budapeszcie), po raz pierwszy i jedyny. Bardzo fajne miejsce!
    Nie jestem znawcą historii, ale pamiętam ze szkoły, że losy Polaków i Węgrów mocno się splatały, wpływając na bieg historii, również Europy.
    Właśnie pomyślałem, że zbyt mało mówi się dzisiaj w Polsce o tych sprawach, a szkoda.
    Bliskich bratanków wciąż stać na wiele, a ich współpraca (pomimo bariery językowej)
    jest i wskazana, i możliwa, choćby dzięki takim osobom, jak Ty, Ireno:)
    Haiku to też arcyciekawa płaszczyzna wzajemnego porozumienia.

    Pozdrawiam,
    K.

    OdpowiedzUsuń
  14. takie zmysłowe haiku rozbudzają wyobraźnię, co zresztą widać w komentarzach - moją też rozbudziły, ale sza ;)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Robercie
    mam również nadzieję, że chociaż pokusisz się o próbę nadania kilku nazw :)
    Pozdrawiam
    Iris

    OdpowiedzUsuń